Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Miniatury

nieokreślony

zgubiłam się między twoimi oddechami nieśmiało okrywając je płaszczem złączonych ciał wyszeptałam nienazwane uczucie palce naszkicowały szlak by dać zielone światło zniecierpliwionym dłoniom jeszcze cię nie określiłam

pod powieką

kurczę się tak że mieścisz mnie w dłoniach   odsłaniam wszystko co było skrywane przed światem   należę do ciebie   zamrugaj a będziesz mnie czuł pod powieką serca

oko

nieśmiało napawam się twoim spojrzeniem drżąc wyłuskuję z serca resztki strachu odwzajemniam się tego wieczoru zabraknie nam tchu spojrzymy głębiej w siebie

biel

zapachniało lutowe powietrze z domieszką mrozu na szybach aut ciekawe znaczki wyznaczają drogę kończącej się zimie nie umiem odczytać tych szyfrów paznokciami skrobię coś bez sensu  trochę bieli spadło mi w dłonie może znajdę w niej coś dobrego

poranne księżyce

dźwięki duszy przyprawiają o dreszcze spokój jest ulotny czasem tylko sny tulą niepokoje zachodzi noc a na niebie błyszczą poranne księżyce powoli rumieni się powietrze i ja wciąż jestem transparentna na tle twojego serca

zawieszenie

utknęłam między tobą a ciszą teraz nawet oddychasz za mnie lecz nie ośmielę się poprosić o własną przestrzeń dopiero na kolejnym zakręcie zrozumiem swój błąd mleko już wsiąknie w dywan

nad przepaścią

nad urwiskiem myśli szukam przestrzeni w którą mogłabym skoczyć bez poczucia winy ufam naszym skrzydłom choć znów spadamy wciąż pragnę więcej dzięki tobie każde lądowanie jest miękkie

spóźnienie

deszcz spóźnił się o parę kropel wystukujących rytm samotności która objęła swoimi mackami klika chwil i słów tak odległych jakby z poprzedniego życia gdy byłeś moją poezją

majowe zbliżenia

rosa o poranku odkrywa tajemnice zbliżenia  gdy liście zaszeleściły pod aksamitnym dotykiem   i choć słońce przyprawia o rumieńce  zapowiada się na deszcz  który ponownie zaskoczy nas  o zmierzchu 

czysta karta

gdy w końcu przyjdzie poczęstuję go słodką herbatą i miłym wspomnieniem   obecnością zaleczę rany by złe myśli nie miały powrotu   przeszłość pomacha białą flagą nie wedrze się do życia nieproszona   przecież nie mieliśmy żadnego wczoraj

wiosenne szepty

przyjemnie jest słuchać kilku wiosennych szeptów przylegających cicho do mojej skóry nagimi dłońmi malowane kontury serca trzymają nas w objęciach senność ścieli myśli wokół których jutro nabiera blasku jesteś moim wybranym

kształtujemy jutro

w twoich dłoniach przybieram nieokreślony kształt   spacerując wśród wspomnień dojrzewam   by jutro mogło zaistnieć wśród gęsto porośniętych myśli   od czasu do czasu noc goni sen który staje się prorokiem   jestem dla ciebie

okno

otwieram okno zamiast wiatru do mieszkania wpada samotność z zimnymi dłońmi i smutnymi oczami nie wiem jak być wystarczająco silną by zwalczyć w sobie strach przed przyszłością bez ciebie

nie ma nas

zapakowana w stare pudełko kurczę się do stanu niewidzialna róże już nie zdobią mieszkania   chusteczką wycieram ślady szminki  która wciąż smakuje tobą obrany z niedomówień znikasz   jak ja przed chwilą