Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2026

pamiętniki IV

wrześniowa noc odbiła na skórze blask splątanych słów gdy zagrało stare radio a powietrze zatonęło w różu nie musiałam pudrować spojrzeń sennością i słodyczą dobierałam kolory wróżąc z ciszy która była cudem jak to że dłonie przestały się bać nieodkryte tajemnice wciąż trwoniły myśli nieistotne co powiedzą liczyło się jedno – wiedziałeś że kocham

***(spadasz)

spadasz szybciej niż gwiazdy upadki porażki sen znów się nie spełnił teraz rosnę w siłę obiecanki cacanki myślą i kpią wkrótce przyjdzie twój czas czasem tak trudno być sobą wciąż jest nadzieja 

samotne dłonie

pożółkłe dłonie wciąż planują każdy ruch i dotyk muśnięte przez przypadek sennie chowają swój wstyd między palcami   bliskość to zwykle trudny temat dla ludzi oswojonych z samotnością

nieśmiała tęsknota

kolejny dzień pochłania łzy zostawiając po sobie tylko refleksje malowane ciemnymi farbami tęsknie płyną minuty szukając dziury w rozciągniętym czasie przez materiał nie przebija nawet żadna niteczka nadziei znów zasnę nad ranem z kubkiem w ręce i wyrytymi w głowie słowami które wciąż są zbyt nieśmiałe by mogły wypłynąć z ust prosto do ciebie

pytanie do

przywykłam do tego że mieszasz się z moimi dniami w których cisza gra główną rolę nie słychać słów ani kropel wysuszonej rosy nie zdążyły zapytać jak kochać mniej

wiosna

pobielone poranki odeszły w niepamięć bo wokół wszystko śpiewa że wiosna spogląda zza drzew słońce i ptaki dają znać to czas miłości  spotkań  kwiatów nieśmiało wychylają się też coraz dłuższe dni zbierając wszystkie minuty by poskładać z nich nadzieję i lepszy czas zdj.własne

siła słów niewypowiedzianych

nie bała się przejść bosymi stopami po rozżarzonych węglach ból to przecież jej drugie imię mimo że czuła się anonimowa każdy wiedział kim jest czytał z twarzy jak z otwartej księgi może zamiast słowa pisanego lepiej nadać poszczególnym zdaniom wolność ktoś zrozumie póki co dyskurs toczy się w pełnej wątłych domysłów głowie