nigdy o nic nie prosiłam więc dostałam niewiele zamykam oczy nie chcąc widzieć co dzieje się wokół przepraszam za sen którego nie spełniłeś może przeczytasz o sobie w kolejnym smutnym wierszu
podziurawię nocne niebo by wyłuskać resztki spóźnionego błękitu może przydadzą się parasole spod których nawet nie będzie widać ukradkowych spojrzeń brzemienne w skutkach myśli zderzą się z rzeczywistością i nasza ulica znów będzie miała dwie strony kiedyś nauczymy się przechodzić między wątpliwościami aby odnaleźć nas w tym samym miejscu zaczniemy pisać historię od nowa
wrześniowa noc odbiła na skórze blask splątanych słów gdy zagrało stare radio a powietrze zatonęło w różu nie musiałam pudrować spojrzeń sennością i słodyczą dobierałam kolory wróżąc z ciszy która była cudem jak to że dłonie przestały się bać nieodkryte tajemnice wciąż trwoniły myśli nieistotne co powiedzą liczyło się jedno – wiedziałeś że kocham
wbiłam paznokcie w niekończący się świt niech ulotni się jak słowa o których już nie pamiętam to boli kolejny dzień bez ciebie z zimną pościelą i pustą poduszką obok zapomnę wszystko co złe zamknę oczy i znów będziemy wspólnie liczyć gwiazdy zasnę i będę twoja bo wiesz że zawsze wrócimy do tamtej nocy
gdy spadła łza oni się śmiali słowa rzucone na wiatr poszybowały zbyt daleko by cofnąć to czego wciąż nie można zrozumieć dobrze wyglądałabym w bieli ale odziano mnie w mroczne szaty które przyrosły mi do skóry nic już nie naprawi roztrzaskanej przeszłości wszystko ma drugie dno
nigdy nie prosiłam o nic więc dostałam niewiele zamykam oczy nie chcąc widzieć co dzieje się wokół przepraszam za sen którego nie spełniłeś może przeczytasz o sobie w kolejnym smutnym wierszu
zagubiłam się w bezsensie który opanował swoimi mackami moją osobistą przestrzeń zwykle przepraszałam na próżno niektóre słowa zamiast leczyć rozdrapują niezagojone rany brnąc przed siebie czuję ból od noszenia przyciasnych butów już dawno zmieniłam rozmiar tęsknoty rośnie w oczach a w sercu wciąż pusto
nie mam czasu gmerać we wspomnieniach choć za oknem sączy się smutek krajobraz wygląda na iście jesienny a krople wody malują na szybach niespełnione marzenia gdzie my dłoń w dłoni i wspólny sen i znów odpłynęłam mimo niesprzyjającej aury uśmiecham się do przeszłości dziękując za to co mi dałeś dziś wszystko jest bledsze lecz piękno nie umiera
lipcowe popołudnie wywróciło dziewczęce marzenia do góry nogami powietrze przybierało inny smak stawało się niemal widoczne dla oczu błękitne spojrzenia lata wciąż rzucały pod nogi strzępki dni by wyciągnąć z nich jak najwięcej szkolne pamiątki z tamtych czasów zamieniły się w blizny które szczypią przy każdym dotknięciu pomimo upływu lat nie ubyło bólu nie ma przypadkowych spotkań są jedynie smutne zakończenia
przyglądałam się odbiciom minionego czasu odnajdując sens w rękawach smutku na brzegach myśli znów parują wrześniowe noce z twoimi dłońmi w tle odgadłam marzenia ziszczone przez krople deszczu spadają między nas gdy melancholijna nuta przebiera sny w jesienne kolory próbuję je zamalować szarością dni nie chcę pamiętać
moknę samotnie w miejscu gdzie słowa przybierają kształt wrześniowych nocy nieważne czy pamiętasz one żyją bez względu na nasze sentymenty istniejemy wciąż bardzo głęboko a czas jest obojętny choć wspomnienia robią się coraz bardziej siwe i przerzedzone to nic jesteśmy nie tu
chciałabym odczarować chwile przykryte warstwą kurzu i kłamstw noc nie przyniesie spełnienia a jutro znów spotkam cię przypadkiem na ulicy brudnej i złej nawet spojrzenia padają tam gdzie ich nie widać żadne słowo nie naprawi przeszłości magia stopniała wraz ze śniegiem on był sensem utrzymywał świeżość lecz tuż pod nim czaiła się prawda
gdy nie śpię – piszę do ciebie kolejne słowa wiatr mnie ponagla noc nie jest wieczna czas mija szybko świt puka do okien promienie słońca nie mają znaczenia ciche westchnienie mokry policzek łez już nie liczę i tak nie odpowiesz
wsmarowałeś się w skórę bym wciąż czuła zapach wspomnień białe ściany wokół oddają to jak jest teraz czysto i niewinnie smakuję powietrze którym oddychasz słodko odpływam w czyste strony pamiętnika nasz czas już minął może wróci a łzy znów namalują dzisiejszy sen z tobą lub bez ciebie nieważne