Nie przepraszaj, że żyjesz … to była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego poruszającego wiersza. Często wynosimy z własnego dzieciństwa przekonanie, że moje "nie" nie jest ważne. Moje "tak" jest oczekiwane, wręcz wymagane. To, co dziecko wynosi z takiego domu, później jako osoba dorosła odtwarza w pracy, w związku, w przyjaźniach. Poczucie winy i przepraszanie za swoją obecność to mechanizmy obronne wynikające często z toksycznych relacji oraz lęku przed odrzuceniem. Zrozumienie własnej wartości i praca nad asertywnością są kluczowe, aby przestać czuć się intruzem we własnym życiu. Mnie zajęło to sporo czasu ale rozumiałam wreszcie, że gdy nie stawia się granic, to inni robią to za nas. Tylko, że wtedy to nie są nasze granice, a będzie to ich wygoda, ich potrzeby i oczekiwania. I zanim się zorientujemy, będziemy robić rzeczy, na które nie mamy ochoty. Będziemy mówić "tak", choć w środku będziemy krzyczeć "nie". Będziemy poświęcać własny czas, energię, emocje dla ludzi, którzy nie mają zamiaru tego docenić. Bo skoro się zgadzamy, nie protestujemy, to znaczy, że nam to nie przeszkadza, prawda? Dopóki stanowczo nie powiemy STOP, inni będą przesuwać nasze granice coraz dalej i dalej. Będą od nas wymagać coraz więcej. Zabierać więcej, aż nie zostanie nam nic. Kiedy człowiek przestaje walczyć, stawiać granice i wyrażać swoje potrzeby, przeprasza "za to, że żyje" często oznacza to, że stracił wiarę w możliwość zmiany lub po prostu zabrakło mu sił. Takie zachowanie jest mechanizmem obronnym, tyle, że na dłuższą metę bardzo niszczącym.
Tak, zgadzam się w całości, chociaż tutaj to przepraszam jest jakby odcięciem od tego, co było i pójście dalej, takie oczyszczenie, bo czasem nasze wybory są błędne. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej. Dziękuję za komentarz :)
tak też to odebrałam ... ten wiersz potraktowałam wyjątkowo osobiście stąd taki a nie inny mój komentarz . :) Błędne wybory , brak doświadczenia to lekcje, za którą płacimy najwięcej . Wprawdzie w komentarzu nie piszę o tym wprost...ale jak sama widzisz wiersz trafił mnie celnie :)
Wiersz jest cudny! Miałam przez chwilę dylemat jak go zinterpretować, ale po komentarzach już rozumiem :) Faktycznie, lepiej jest w odpowiednim momencie zmienić kierunek, mimo smutku. To świadczy o dojrzałości i myślę, że chyba nieraz jest wręcz tak, że "dziękujemy" sobie samym za takie trudne acz mądre decyzje z przeszłości :) Serdecznie pozdrawiam :))
Piękny i bardzo poruszający wiersz. W kilku prostych wersach udało się Tobie zawrzeć tak wiele emocji. Najbardziej poruszyły mnie pierwsze słowa – „nigdy o nic nie prosiłam”. Czasem właśnie ci, którzy niczego nie oczekują, o nic nie proszą , noszą w sobie największy ciężar. Pozdrawiam ciepło
Nie przepraszaj, że żyjesz … to była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego poruszającego wiersza.
OdpowiedzUsuńCzęsto wynosimy z własnego dzieciństwa przekonanie, że moje "nie" nie jest ważne. Moje "tak" jest oczekiwane, wręcz wymagane. To, co dziecko wynosi z takiego domu, później jako osoba dorosła odtwarza w pracy, w związku, w przyjaźniach. Poczucie winy i przepraszanie za swoją obecność to mechanizmy obronne wynikające często z toksycznych relacji oraz lęku przed odrzuceniem. Zrozumienie własnej wartości i praca nad asertywnością są kluczowe, aby przestać czuć się intruzem we własnym życiu. Mnie zajęło to sporo czasu ale rozumiałam wreszcie, że gdy nie stawia się granic, to inni robią to za nas. Tylko, że wtedy to nie są nasze granice, a będzie to ich wygoda, ich potrzeby i oczekiwania. I zanim się zorientujemy, będziemy robić rzeczy, na które nie mamy ochoty. Będziemy mówić "tak", choć w środku będziemy krzyczeć "nie". Będziemy poświęcać własny czas, energię, emocje dla ludzi, którzy nie mają zamiaru tego docenić. Bo skoro się zgadzamy, nie protestujemy, to znaczy, że nam to nie przeszkadza, prawda? Dopóki stanowczo nie powiemy STOP, inni będą przesuwać nasze granice coraz dalej i dalej. Będą od nas wymagać coraz więcej. Zabierać więcej, aż nie zostanie nam nic. Kiedy człowiek przestaje walczyć, stawiać granice i wyrażać swoje potrzeby, przeprasza "za to, że żyje" często oznacza to, że stracił wiarę w możliwość zmiany lub po prostu zabrakło mu sił. Takie zachowanie jest mechanizmem obronnym, tyle, że na dłuższą metę bardzo niszczącym.
Tak, zgadzam się w całości, chociaż tutaj to przepraszam jest jakby odcięciem od tego, co było i pójście dalej, takie oczyszczenie, bo czasem nasze wybory są błędne. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej.
UsuńDziękuję za komentarz :)
tak też to odebrałam ... ten wiersz potraktowałam wyjątkowo osobiście stąd taki a nie inny mój komentarz . :) Błędne wybory , brak doświadczenia to lekcje, za którą płacimy najwięcej . Wprawdzie w komentarzu nie piszę o tym wprost...ale jak sama widzisz wiersz trafił mnie celnie :)
UsuńTo bardzo mi miło!
UsuńPiękny tekst 🙂 pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam również :)
UsuńW tak krótkiej formie zamknęłaś tak wielki zawód i dumę. Masz niezwykły dar przelewania trudnych emocji na papier.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:-)
Bardzo dziękuję!
UsuńPozdrawiam serdecznie 🙂
Wiersz jest cudny! Miałam przez chwilę dylemat jak go zinterpretować, ale po komentarzach już rozumiem :) Faktycznie, lepiej jest w odpowiednim momencie zmienić kierunek, mimo smutku. To świadczy o dojrzałości i myślę, że chyba nieraz jest wręcz tak, że "dziękujemy" sobie samym za takie trudne acz mądre decyzje z przeszłości :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :))
No tak, czasami to najlepsze, co możemy dla siebie zrobić. Dziękuję i pozdrawiam również :)
UsuńDlatego trzeba śmiało prosić o co się chce.
OdpowiedzUsuńTak, to prawda, trzeba nauczyć się mówić o tym, czego chcemy i dążyć do tego. Dziękuję za odwiedziny :)
UsuńRozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Sny niespełnione, ach. A mój tak piękny dzisiaj, dał mi siłę, pszczoły.
OdpowiedzUsuńTak, rozmowa to podstawa. Bez komunikacji trudno wyjaśnić nieporozumienia. To życzę spełnienia pięknego snu!
UsuńCoraz bardziej przekonuję się, że warto uświadamiać innych czego konkretnie sie od nich oczekuje...
OdpowiedzUsuńTam, też tak myślę, lepiej mówić wprost... Dziękuję za komentarz :)
UsuńPiękny i bardzo poruszający wiersz. W kilku prostych wersach udało się Tobie zawrzeć tak wiele emocji. Najbardziej poruszyły mnie pierwsze słowa – „nigdy o nic nie prosiłam”. Czasem właśnie ci, którzy niczego nie oczekują, o nic nie proszą , noszą w sobie największy ciężar.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Chyba coś w tym jest... Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie 🙂
Usuń