Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

trwanie

trwałam dzięki kilku spojrzeniom w noc gdzie ciemność była tylko przechodniem sny wywróciły się do góry nogami oddając rzeczywistość która zadziwia świat pędzący znów w innym kierunku niosący nieznane słowa i obce twarze one okazują się być czymś istotnym czego wciąż nie rozumie człowiek zagubiony między gwiazdami tam drzemie kilka chwil wymalowanych przez przyszłość a łzy i tęsknota to tylko droga którą wciąż trzeba iść

ciche wspominki

wszystko dzieje się po cichu umiera sen Ciebie nie ma zostały wspomnienia porozrzucane na starych fotografiach gdy czas płynął beztrosko letnio-zimowe spojrzenia w przeszłość zostaną ze mną na zawsze

pamiętniki

lipcowe popołudnie wywróciło dziewczęce marzenia do góry nogami powietrze przybierało inny smak stawało się niemal widoczne dla oczu błękitne spojrzenia lata wciąż rzucały pod nogi strzępki dni by wyciągnąć z nich jak najwięcej szkolne pamiątki z tamtych czasów zamieniły się w blizny które szczypią przy każdym dotknięciu pomimo upływu lat nie ubyło bólu nie ma przypadkowych spotkań są jedynie smutne zakończenia

meble

zagospodarowałam nowe pomieszczenie dla swoich myśli stare zakurzone półki zostały wyrzucone na śmietnik niech ktoś inny się nimi zajmie oddam niekoniecznie w dobre ręce

nad przepaścią

nad urwiskiem myśli szukam przestrzeni w którą mogłabym skoczyć bez poczucia winy ufam naszym skrzydłom choć znów spadamy wciąż pragnę więcej dzięki tobie każde lądowanie jest miękkie

łapmy szczęście

znów chciałam zagrać na strunach duszy lipcowym deszczem serca poruszyć kilka momentów zamknąć w swej dłoni przestać codziennie łzy żalu ronić błękitnym płaszczem przykryłam nadzieję lato wciąż szepcze że życie odmienię znalazłam ścieżkę wciąż naprzód idąc teraz wraz z tobą nalewam wino świętujmy wspólnie szczęśliwe chwile nie wiemy kiedy to wszystko minie

opowieść muszelki

tutaj nad morzem ziścił się sen zagubionej muszelki która chciała się dowiedzieć o czym szumi tamtego dnia błękitny poryw przywiał smutny bursztyn twoich oczu jeden oddech pod prąd i już byłeś mój smakujesz jak szczypta wiatru w promieniach słońca łaskoczących fale posłuchaj to szeleści czas opowiada historię muszelka już wie ona nas zna

Rocznica powstania bloga - kilka słów ode mnie :)

Dzisiaj piszę post tak zwyczajnie, od serca. Piszę, bo właśnie mija dokładnie rok od opublikowania tutaj pierwszego wpisu, a raczej wiersza. Przez ten rok napisałam ich sporo, choć wiadomo, wena nie zawsze dopisuje, a ja i tak pokazuję Wam takie, które zwykle napisałam już jakiś czas wcześniej. Czasem też oczywiście zdarza się, że wstawiam "swieżynki", jeśli akurat poczuję, że to właściwy czas, że te właśnie wersy odpowiadają temu, co akurat chcę uzewnętrznić, pokazać... Staram się jednak poprawiać drobne błędy, powtórzenia, a na gorąco często trudno jest wyłapać niektóre niedociągnięcia. Z moich obserwacji wynika,że lepiej jest jak tekst odleży swoje, niekoniecznie miesiące czy lata, ale przynajmniej 2-3 dni. Posty publikuję tak, żeby odzwierciedlały moje aktualne uczucia (które zmieniają się dość dynamicznie), obserwacje, stany, a nawet pogodę za oknem. Chciałam, żeby to wszystko miało ręce i nogi, żeby łatwiej było się utożsamić z treścią i przekazem. Chciałam też podzięk...

lipiec

lipcowe powietrze zmiesza zapachy lata i miłości słońce rozgrzeje serca a ich bicie przyprawi o rumieńce w nocy deszcz przyniesie chłodniejsze spojrzenie i kwiaty będą pachniały jeszcze piękniej zdj.własne - lipiec 2024