Przejdź do głównej zawartości

już nie piszę o miłości

słowa które kiedyś były rumiane
stygną zostawiając po sobie
tylko bladą poświatę

dobranoc
karaluchy pod poduchy
może sen sprawi że nazajutrz
zmienię zdanie i znów
rozłożę litery przed
rozpalonym kominkiem

dzisiaj rozbijam
szklane drzwi złudzeń

pożółkłe zeszyty z wierszami
przypomną ci
jak miękłam pod wpływem deszczu

odczytaj palcami
zaschnięte łzy
dopóki znów nie napiszę
o miłości

Komentarze

  1. Bardzo interesujący wiersz, wielowarstwowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się ten wiersz, między wersami jeszcze tyle niedopowiedzianego...

    OdpowiedzUsuń
  3. To wiersz z popiołu i żaru jednocześnie. Boli, ale zostawia uchylone okno na miłość...
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, czasem to uchylone okno wystarcza... Bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Śliczny wiersz, ma w sobie prawdziwą głębię! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie do wzięcia udziału konkursie gdzie nagrodą są książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zajrzę w wolnej chwili :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Oby podmiot liryczny wrócił do słów, które kiedyś były rumiane.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja poczekam na wiersz o miłości, ale nie minionej, a nadchodzącej, a być może zaledwie wyczekiwanej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki pewnie w końcu się pojawi...
      Dzięki za zajrzenie :)

      Usuń
  8. Tytuł mnie zastanowił....
    Niech słowa będą kiedyś znowu kolorowe, ciepłe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że będą.
      Dziękuję bardzo za komentarz :)

      Usuń
  9. Dziś rozbijam szklane drzwi złudzeń - piękne!
    Jak cały wiersz zresztą!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Ulubione teksty

listopad