Przejdź do głównej zawartości

już nie piszę o miłości

słowa które kiedyś były rumiane
stygną zostawiając po sobie
tylko bladą poświatę

dobranoc
karaluchy pod poduchy
może sen sprawi że nazajutrz
zmienię zdanie i znów
rozłożę litery przed
rozpalonym kominkiem

dzisiaj rozbijam
szklane drzwi złudzeń

pożółkłe zeszyty z wierszami
przypomną ci
jak miękłam pod wpływem deszczu

odczytaj palcami
zaschnięte łzy
dopóki znów nie napiszę
o miłości

Komentarze

  1. Bardzo interesujący wiersz, wielowarstwowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się ten wiersz, między wersami jeszcze tyle niedopowiedzianego...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Ulubione teksty

listopad