znów otuliła ją cisza pozostałość po nieprzespanej nocy pełnej niespokojnych myśli rozdrapywanych paznokciami dzielonych na miliony kawałków chęć pozbycia się wspomnień bywa zbyt silna więc nie pozwoliła snom na ubarwianie odpoczynku kiedy zawitał świt usłyszała pukanie do swojego serca ktoś chciał być obok po cichutku otwierała nie chciała pozwolić by strach sparaliżował nieśmiałą nutkę szczęścia
wciąż znajduję wczorajsze płatki śniegu pomiędzy zakurzonymi stronami niedoczytanej książki zima się nie kończy a małe srebrzyste drobinki rzucają nowy blask na nietknięte marzenia nie chcę wiedzieć co dalej wolę mnożyć złudzenia niech życie przybierze postać bajkowego pejzażu