z deszczem spadają kolejne godziny melancholia rozdziera wnętrze przykre momenty są solą na rany które zdawały się być zabliźnione czas biegnie nie dając ukojenia przeszłość zdaje się być mgłą jednak codziennie przykrywa niebo chciałabym dojrzeć błękit odetchnąć pełną piersią żyć i kochać może za mało łez upłynęło a może to nie moje miejsce
bezszelestnie uciekają myśli gdy obojętność spada kroplami na twarz spływają emocje uciekają wraz z weną do innego świata znów jestem sama bez smutku jak i uśmiechu nie znam żadnych słów ani poruszeń serca nie napiszę już wiersza odpływam