Przejdź do głównej zawartości

Posty

każda droga prowadzi do

podziurawię nocne niebo by wyłuskać resztki spóźnionego błękitu może przydadzą się parasole spod których nawet nie będzie widać ukradkowych spojrzeń brzemienne w skutkach myśli zderzą się z rzeczywistością i nasza ulica znów będzie miała dwie strony kiedyś nauczymy się przechodzić między wątpliwościami aby odnaleźć nas w tym samym miejscu zaczniemy pisać historię od nowa
Najnowsze posty

nieokreślony

zgubiłam się między twoimi oddechami nieśmiało okrywając je płaszczem złączonych ciał wyszeptałam nienazwane uczucie palce naszkicowały szlak by dać zielone światło zniecierpliwionym dłoniom jeszcze cię nie określiłam

pierwszy

po raz pierwszy uchyliła rąbka tajemnicy w blasku świec pomiędzy drżącymi dłońmi spełniał się sen powoli odkrywali nieznane szlaki aż na palcach zalśniła rosa na dzień dobry mieszali spojrzenia z gorzką kawa smakowała jak miłość o poranku dziś słońce się zawstydzi i nie wyjrzy zza chmur to oni będą świecić dla siebie

dzień dziecka

tego dnia słońce wstaje wyjątkowo wcześnie budząc dziecięce marzenia chwile podszyte miłością zapisują kolejne kartki w pamiętniku warto pamiętać szczęśliwe dzieciństwo gdy nawet zdarte kolana nie bolą tak bardzo kiedyś uśmiechniesz się do wspomnień niech czas ci sprzyja

nocne powroty

obudziło mnie słońce wokół tysiące róż i dwa słowa spisane na kartce ponocne rumieńce ożywiają wspomnienie złote warkocze wymykają się z dłoni słodkie dzień dobry dodaje sił jestem gotowa by żyć i wrócić do ciebie gdy mrok przyniesie sen

droga do słońca

wszystkie marzenia biegną przed siebie zmierzając ku mrocznemu zachodowi kolejny krok w drodze do wieczności i choć najbardziej pragniesz zmian zadowalasz się zimową chandrą rezygnujesz z życia pełnią wiosny każdy płomień musi zagasić swój żar każda złota jesień kiedyś dobiega końca każdy blask światła za chwilę się wypala więc nie pozwól by wraz z końcem lata na zawsze przepadł najcieplejszy dzień słońce samo ciebie nie znajdzie

Atrakcyjna oferta

Wylałam z kielicha wszystkie twoje smutki i choć za oknem wciąż szaro, jutro znów nabiera sensu. Niejednostajnie odnawiam pożółkłe listy, każdą literkę odkładam na właściwie miejsce. Fundamenty muszą być mocne. Chodź, zbuduję ci dom.