podziurawię nocne niebo by wyłuskać resztki spóźnionego błękitu może przydadzą się parasole spod których nawet nie będzie widać ukradkowych spojrzeń brzemienne w skutkach myśli zderzą się z rzeczywistością i nasza ulica znów będzie miała dwie strony kiedyś nauczymy się przechodzić między wątpliwościami aby odnaleźć nas w tym samym miejscu zaczniemy pisać historię od nowa
zgubiłam się między twoimi oddechami nieśmiało okrywając je płaszczem złączonych ciał wyszeptałam nienazwane uczucie palce naszkicowały szlak by dać zielone światło zniecierpliwionym dłoniom jeszcze cię nie określiłam