ciemność pochłania jesienne liście

zmrok połyka jesienne łzy
przyprawiając o dreszcze
już chłód otacza granatowe sny

kilka chwil odciśniętych na twarzy
lśni pot
coraz głębiej wtapiam się w nastrój
szumiących drzew
one już straciły liście

pozbawione radości przemykają
nad chodnikami
a nocna cisza
układa je na twardym gruncie

wkrótce przymarzną
odejdą w zapomnienie

zobaczyć słońce

zasłaniam twarz
październikowymi liśćmi
smaganymi przez wiatr (bez)nadziei
łóżko to najlepszy przyjaciel
gdy miłość spływa kroplami żalu

zamknięta na cztery spusty
kołyszę myśli
może gdy zasną
znów zobaczę
promienie słońca

o przemijaniu

przeciskam się
między szponami czasu
by dostrzec już prawie
zapomniane twarze

tylko światełka pamięci
rozświetlają obraz dzieciństwa
na górskich szlakach
i na podwórku pod blokiem

łza na policzku zbyt żywa
bym mogła zrozumieć
przemijanie

potrzebuję cię

potrzebuję cię
do utrzymywania w sobie
wiary
nadziei
miłości
bycia tu i teraz
nie obok

by dzień po dniu
uśmiech rozpromieniał twarz
bym miała kogo kochać

inspirujesz mnie
pomagasz odkrywać siebie
odwdzięczasz się spokojem ducha

dzięki tobie myśli się rozplątują
a ja znajduje sens w tych trudnych
i złych momentach

dziękuję za to że jesteś
i dane mi było poznać
twój smak

już zawsze
będę cię potrzebować

poezjo

jesień

wiatr przywiał kolejny miesiąc
i nawiedziła nas jesień

czarująca pejzażami
obdarowująca swoimi owocami
żołędzie i kasztany dodają uroku
coraz bardziej szarym dniom
a gorąca herbata rozgrzewa serca

mimo melancholijnej aury
chce się żyć dalej
oglądać świat malowany
niezwykłymi barwami


zdj.własne


i ślubuję ci

wszystko co przychodzi znienacka
białe dni i czarne noce
uczucia przybrane w odświętne szaty
w zwyczajne dni
gładkie kryzysy
które nie staną się cieniem
w naszych duszach

wszystko co sprawi
że obrączki będą się trzymać na palcach
spojrzenia choć tak bardzo znane
zarezerwowane tylko
dla jednych oczu
słowa obierane z wątpliwości
i wahania
wspólny sen o życiu
taki na zawsze

wszystko co nazywa się prawdą
prosto i szczerze płynące myśli
jak rzeka wprost do swego ujścia
w twoim sercu

i że cię nie opuszczę

w innym życiu

deszczowe momenty zapisały się na skórze
kilkoma bliznami które wciąż pieką
nie dają zapomnieć

kilku chwil drgających w powietrzu
o zapachu przeszłości

przymknięte powieki chronią
przed widokiem opadających liści
to znak że czas nie stoi w miejscu
świat się kręci choć czuję
jakbym wypadła z tej karuzeli

zabrakło czegoś ważnego
ty chyba nie istniejesz a ja
jestem jakaś nieobecna bez ciebie

chyba pomyliłam życia

ciemność pochłania jesienne liście

zmrok połyka jesienne łzy przyprawiając o dreszcze już chłód otacza granatowe sny kilka chwil odciśniętych na twarzy lśni pot coraz głębiej ...

Ulubione teksty