i ślubuję ci

wszystko co przychodzi znienacka
białe dni i czarne noce
uczucia przybrane w odświętne szaty
w zwyczajne dni
gładkie kryzysy
które nie staną się cieniem
w naszych duszach

wszystko co sprawi
że obrączki będą się trzymać na palcach
spojrzenia choć tak bardzo znane
zarezerwowane tylko
dla jednych oczu
słowa obierane z wątpliwości
i wahania
wspólny sen o życiu
taki na zawsze

wszystko co nazywa się prawdą
prosto i szczerze płynące myśli
jak rzeka wprost do swego ujścia
w twoim sercu

i że cię nie opuszczę

w innym życiu

deszczowe momenty zapisały się na skórze
kilkoma bliznami które wciąż pieką
nie dają zapomnieć

kilku chwil drgających w powietrzu
o zapachu przeszłości

przymknięte powieki chronią
przed widokiem opadających liści
to znak że czas nie stoi w miejscu
świat się kręci choć czuję
jakbym wypadła z tej karuzeli

zabrakło czegoś ważnego
ty chyba nie istniejesz a ja
jestem jakaś nieobecna bez ciebie

chyba pomyliłam życia

wyblakły sen

gdy blaknie granat nocnego nieba
i gwiazdy tracą swoją moc
usypiam sny
niech nie przeszkadzają mi żyć
za dnia

bo tylko noc
nosi twoje imię niezmiennie
to samo od lat
marzenia zostawiam pod kołdrą
 
nawlekam korale codzienności
kolory maskują miejsca
gdzie czegoś brakuje
 
dopóki
to też straci znaczenie

jesienne niespełnienie

nim się spostrzegła
zapachniał wrzesień
w powietrzu czuć było
jesienne wspomnienia

zabrakło kliku chwil
do zebrania w ramkę
która mogłaby stanąć
na nocnym stoliku
i szczęście byłoby
na wyciągnięcie ręki

dziś muskającej
tylko niespełnione sny

zobowiązania

nie było żadnych obietnic
a jednak poczułam się oszukana
wina leje się ze mnie jak z cebra
bo nie chciałam uwierzyć

myślałam że oszukam czas
a on ze mnie zadrwił
nabawiając zmarszczek

na pierwszy rzut oka widać
jak wiele się zmieniło

wciąż nie wiem

zachody słońca zabierają marzenia

a ja nie jestem dla ciebie świtem
lecz ciemną nocą w gwiezdnym płaszczu

chciałam rozchylić wszystkie tajemnice
które utkwiły między ziemią a niebem

lecz wciąż nie wiem gdzie chcesz być

opleciona grzechami przeszłości
modlę się o kolejny dzień

Bóg mi wybaczy

nie czas na śmierć

miłość
to ona wszystko rozpoczęła
a że była ślepa
wkrótce zostawiła ją samą

prawie

po wielu miesiącach widziała tylko
białe obdrapane ściany
choć zdrowie nie dopisywało
a stres zjadał nadzieję
wciąż miała w sobie siłę

lecz gdy zbudziła się z pięknego snu
znów nikogo nie było
tylko cisza

to koniec

śmierć nadeszła przedwcześnie
gdy zrozumiała
zamknęła oczy

może już się nie obudzi

i ślubuję ci

wszystko co przychodzi znienacka białe dni i czarne noce uczucia przybrane w odświętne szaty w zwyczajne dni gładkie kryzysy które nie staną...

Ulubione teksty