To ma w sobie bardzo cichą, ale mocną emocję — taką, która nie krzyczy, tylko raczej osiada gdzieś pod skórą. Najbardziej uderza mnie ten brak ruchu i dźwięku, jakby świat na chwilę zatrzymał się w pół oddechu.
I to ostatnie pytanie… ono zostaje w głowie dłużej niż reszta, bo brzmi jak coś, na co nie ma prostej odpowiedzi.
Jak kochać mniej? Nie wiem...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam kwietniową nostalgią
To ma w sobie bardzo cichą, ale mocną emocję — taką, która nie krzyczy, tylko raczej osiada gdzieś pod skórą. Najbardziej uderza mnie ten brak ruchu i dźwięku, jakby świat na chwilę zatrzymał się w pół oddechu.
OdpowiedzUsuńI to ostatnie pytanie… ono zostaje w głowie dłużej niż reszta, bo brzmi jak coś, na co nie ma prostej odpowiedzi.
Kochać mniej... czy to możliwe...
OdpowiedzUsuń