na białej kartce papieru
rysowałam marzenia
szarym ołówkiem
kolorowymi kredkami
a nawet długopisem
rysowałam marzenia
szarym ołówkiem
kolorowymi kredkami
a nawet długopisem
kreując kształty zapisywałam
marzenia małej dziewczynki
każda łza znalazła schronienie
pod moimi palcami
wszyscy chwalili
czasami tylko drzwi
otwierały się na oścież
to był znak
aby stać na baczność
ukrywanie siebie nie sprzyja
sięganiu po najwyższe gwiazdy
więc w końcu przyszedł dzień
w którym otrzepałam się z kolorów
już nie umiem stworzyć tęczy
Wiersz dający do myślenia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję bardzo i pozdrawiam również!
UsuńTaki smutny ale bardzo zyciowy wiersz.
OdpowiedzUsuńSzczególnie to zakończenie.
Bardzo dziękuję!
UsuńSmutny, napisany z ogromną wrażliwością, bolesny wiersz, dotykający serca.
OdpowiedzUsuńCiepło pozdrawiam.
Pięknie dziękuję!
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Jeśli nawet rysunki bez kolorów, to smutna musi być dusza...
OdpowiedzUsuńTak właśnie często jest... Dziękuję za czytanie :)
UsuńWiersz, który trafia prosto w serce. Szczerze? Znam takie dzieci /dziś to już dorośli/, którym surowe warunki i lęk niszczyły kreatywność, odbierały marzenia oraz dziecięcą wrażliwość. Surowe otoczenie zmusza dziecko do tłumienia emocji i życia w strachu, co niszczy jego kreatywność i zdolność do marzeń. Marzenia ustępują miejsce szarej codzienności i obowiązkom. Późniejsza jego dorosłość staje się szara, a rezygnacja z kolorów jest ceną za przetrwanie w trudnych warunkach. Rezygnacja z autentyczności i spontaniczności staje się tarczą ochronną.
OdpowiedzUsuńMyślę, że to wcale nie jest takie rzadkie zjawisko, może dziś jest trochę inaczej bo podejście do wychowywania dzieci jest inne. Dorośli często krzywdzą swoje dzieci, ale też zazwyczaj robią to nieświadomie... Bo przecież są rzeczy ważniejsze niż marzenia, np nauka, obowiązki itp...
Usuńnieświadomość nie jest wytłumaczeniem, usprawiedliwieniem, nie zdejmuje też z rodziców odpowiedzialności .
UsuńOczywiście, zgadzam się z tym.
UsuńWiersz pełen nostalgii, ale jakże prawdziwy! Chyba większość z nas tego doświadczyła w swoim życiu, nawet już będąc dorosłymi ludźmi... Czasami mówimy, że już czegoś nie potrafimy, że sił brak... A tak naprawdę nieraz po prostu brak odpowiednich warunków i trzeba choć spróbować je stworzyć ;))
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, czasem trzeba sobie stworzyć odpowiednie warunki, by móc sięgnąć po marzenia...
UsuńZ tymi kredkami jest trochę jak z rzeczami, które pamiętamy z dzieciństwa — niby zwyczajne, a jednak potrafią uruchomić całe pokłady wspomnień. Sam mam słabość do takich drobiazgów, które nie muszą być szczególnie cenne, żeby mieć dla człowieka swoją historię. I chyba właśnie dlatego trudno je potem po prostu wyrzucić.
OdpowiedzUsuńTak, zgadza się, mam mnóstwo takich rzeczy i nie potrafię się z nimi rozstać... Jestem sentymentalna.
UsuńDziękuję za komentarz!
Smutny, ale ma w sobie to "coś".
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńWitaj deszczowo
OdpowiedzUsuńI znowu nostalgicznie
Zawsze marzyłam, aby pięknie rysować. Nieważne kredkami, czy tylko ołówkiem
Witaj, kiedyś rysowałam, teraz już nie bardzo... Dziękuję za odwiedziny :)
Usuń
UsuńZ okazji Dnia Blogera życzę Ci mnóstwa inspiracji, radości z tworzenia i samych życzliwych ludzi. Cieszę się, że jesteś po drugiej stronie ekranu, że czasem wpadasz też do mnie.